niedziela, 31 sierpnia 2014

Muzeum Harrego Pottera pod Londynem – każdy fan musi to zobaczyć !

Pod Londynem w miejscowości Watford znajduje się wspaniałe muzeum Harrego Pottera.
Muzeum powstało w wytwórni filmów Warner Bros, gdzie kręcono wszystkie części filmu Harrego Potera. Dla tych którzy czytali książkę i oglądali film będzie to na pewno fascynująca przygoda zobaczyć jak kręcono film „ od kuchni.” Do muzeum można się w łatwy sposób  dostać z Londynu. Należy dotrzeć najpierw na stację Euston metrem i tam przesiąść się w kolej do Watford Junction.W Watford Junction kursuje specjalny 2 piętrowy autobus, który zawozi nas bezpośrednio pod Wytwórni filmów. Autobus kosztuje 2 Funty w obydwie strony od osoby.


Na miejscu jednak nie ma możliwości zakupienia biletów do atrakcji należy to zrobić przed przyjazdem na stronie internetowej -www.wbstudiotour.co.uk

Po opłaceniu biletu( 30 funtów za osobę dorosłą, 28 dziecko) otrzymujemy voucher który wymieniamy przy okienku bezpośrednio już w muzeum. Przy wsiadaniu do autobusy należy też pokazać ten voucher. Każde dziecko dostaje też specjalny paszport w którym można zbierać pieczątki w każdej części muzeum.

Przed wejściem do muzeum znajdują się modele szachów, które brały udział w rozgrywce w 1 części filmu.. Gdy wchodzimy do środka możemy zobaczyć odciski dłoni głównych 3 bohaterów filmu-Harrego, Rona i Hermiony. W holu natomiast witają nas zdjęcia przedstawiające sceny z filmu.

 Po lewej stronie mamy bar w którym możemy coś przekąsić, natomiast po prawej sklepik, w którym można zakupić wspaniałe „Potterowe” gadżety. W dziale słodyczy znajdziemy słynne pastylki różnych smaków, w dziale odzieży możemy kupić  Hogwartowe szaty, a nawet tiarę przydziału- czapkę która po nałożeniu na głowę przyszłego adepta przydziela do odpowiedniego domu. 
Dostępne są wszelkiego rodzaju pluszaki- sowy, trójgłowy pies, smoki a nawet pająki. Można sobie kupić nimbusa 2000- latającą miotłę, czarodziejską gazetę ale najlepszą furrorę robią różdżki.

Są bardzo dobrze wykonane i realistyczne. Można wybrać różdżkę ulubionej postaci lub nawet samego Voldemorta.

Zwiedzanie wytwórni odbywa się co pół godziny, rezerwując bilet przez internet należy wybrać datę i godzinę, która będzie wolna. Najlepiej rezerwować bilety z wyprzedzeniem gdyż muzeum cieszy się sporym zainteresowaniem i szczególnie w weekendy może zabraknąć wolnych godzin.

Czekając w kolejce na wejście do wytwórni z lewej strony widzimy słynną skrytkę pod schodami w której spał Harry Potter gdy mieszkał u Dursleyów.


Wchodzimy najpierw do korytarza w którym przewodnik opowiada jak to się stało że zaczęli kręcić film o Harrym Poterze. Z dwóch stron pomieszczenia włączają się ekrany na których wyświetlane są wypowiedzi producentów filmu i osobami związanymi z powstaniem filmu. Opowiadają jak zachwycili się książką i jak zapragnęli odtworzyć ją na ekranie .Następnie przechodzimy do sali kinowej. Siadamy wygodnie i przewodnik żartuje:
–A teraz obejrzymy wszystkie 7 części..

Oczywiście oglądamy 7 części ale w formie reklamowego spotu. Opowiadają o nich aktorzy, którzy grali Harrego, Rona i Hermionę. Stoją na tle wielkich drzwi- wejścia do Hogwartu. Opowiadają że praca przy filmie była dla nich wspaniałą przygodą, spędzili tu dużo wspaniałych chwili, nawet obchodzili urodziny .Następnie po ok. 15 minutowym wprowadzeniu w filmowy świat Harry Ron i Hermiona żegnają się i zapraszają do przygody wychodząc przez wielkie Hogwartowe drzwi. I nagle ekran się unosi w górę i odsłania dokładnie te same drzwi w których przed chwilą zniknęli bohaterowie! Wspaniały efekt ! Drzwi są wielkie i piękne , wspaniale rzeźbione i oświetlone. Przewodnik otwiera je i zaprasza do sali głównej Hogwartu.

 
Sala jest piękna, klimatycznie oświetlona. A wszystko tak rzeczywiste. Sztućce na stołach mają ornamenty, stoją też tam kielichy a  dzbanki do picia zakończone są złotym pyszczkiem świnki Na  ścianach płoną pochodnie
.
 

Po zachwycie salą główną kolejny zachwyt. Idziemy zwiedzać kolejną salę pełna wspaniałych przedmiotów użytych w filmie. Jest brama do Hogwartu 



 Są elementy wystroju sali w trakcie balu.





 Są pyszne słodkości które w filmie występują wiele razy 



Są nawet białe myszki z białej czekolady 

Odtworzono tez całe pomieszczenia – sypialnie chłopców, dom Weasleyów, chatka Hagrida ale najlepsze jest biuro Dumbledora .

W środku wszystko jest prawdziwe -myślodlewnia i zbiór myśli które poruszają się w małych szklanych pojemniczkach....



Jest też  różowy gabinet  Umbridge z kocimi talerzami .Można dowiedzieć się jak bohaterowie latali na miotle. Siadali na tym urządzeniu 


 i kręcono scenę. Później dokładano obraz komputerowo. Wspaniały efekt . 2 duże ekrany pokazują jak to robiono.

Jest też pełno małych elementów jak puchary, horkrukcy, kryształowe czary, sterty książek...


Są też elementy magiiJ W sali eliksirów w kociołku mikstura sama się miesza przez okręcające się mieszadełko, a w chacie Weasleyów nóż sam kroi marchewkę a druty same dziergają sweterek...

W muzeum nie ma ograniczonego czasu i można zwiedzać , podziwiać i fotografować do woli.

Następnie przechodzimy do kolejnych atrakcji .Są  to duże rekwizyty takie jak piętrowy autobus- Błędny rycerz, chatka Potterów czy latające auto którym Ron i Harry w 2 części przybyli do Hogwartu 

.Następne pomieszczenie jeszcze bardziej fascynujące- sala pełna stworów i potworów. Są głowy goblinów., bazyliszka, są dementorzy, morskie stwory, wilkołaki a nawet gryząca książka i krzycząca Mandragora.


 Gryząca książka naprawdę kłapie zębami gdy naciśniemy przycisk który ją uruchamia. 




Wszystko jest elektronicznie podłączone i dzięki temu Mangragora wyskakuje z donicy i krzyczy, a wczesna postać Voldemorta oddycha....




                                   Natomiast Hardodziób wygląda jak żywy:



Po spotkaniu z różnymi stworami wkraczamy do kolejnego pomieszczenia a tam ulica Pokątna jak prawdziwa! Można przechadzać się po niej zaglądając  do sklepów, których wystawy są niesamowite .Są słodkości, sprzęt dla czarodziejów, sklep z różdżkami Olivandera i sklep ze śmiesznymi rzeczami braci Weasleyów. Na ulicy panuje lekki półmrok który dodaje magicznego  klimatu.
















Następna sala pokazuje w jaki sposób projektowano obiekty występujące w filmie. Widać ogrom pracy i liczba 7 tysięcy osób pracujących przy powstaniu filmu też jest zaskakująca.

Najpierw rysowano i szkicowano obiekty a następnie robiono małe wersje z kartonu.
 Jest chatka Hagrida, chata Wesleyów, magiczna wierzba i elementy Hogwart a w końcu sam Hogwart w wersji miniaturowej. Przechodząc do następnej sali widzimy „prawdziwy” Hogwart.

Jest piękny, realistyczny ustawiony na wzgórzu Wieże są wyższe od człowieka, wyglądają jak prawdziwie. Zamek otoczony jest barierkami można go obejść w koło i podziwiać z każdej strony .Na specjalnych monitorach ustawionych w alejkach można zobaczyć jak makieta powstawała. 40 dni zajęło  ekipie zbudowanie Hogwartu. Wycieczka kończy się znów sklepiku, gdzie można nabyć pamiątki i jeszcze raz nacieszyć oko magicznymi gadżetami.

Odwiedzając Londyn warto zarezerwować sobie czas na zwiedzenie tego ciekawego muzeum nawet jeśli nie szalejemy za przygodami małego czarodzieja a czasy dzieciństwa mamy już za sobą.. Natomiast dla fanów to prawdziwa gratka. Przypominają mi się dwie sytuacje. Jedziemy pociągiem  i patrzymy na której stacji musimy wysiąść. Miga mi przed oczami młody  chłopak-Japończyk z narysowanym na czole znakiem błyskawicy- charakterystyczną blizną dla Harrego Pottera.. Wysiadamy na peronie i już wiem dokąd iść! Za tym chłopakiem bo on na pewno tez jedzie do muzeum Harrego Pottera.
 Druga sytuacja to gdy czekamy już na autobus powrotny z muzeum właśnie nadjeżdża piętrus z turystami rządnymi wrażeń.Wybiegają z niego 3 młode dziewczyny wiek ok. 15 lat . Biegną w kierunku muzeum piszcząc i skacząc do góry!  To dopiero radość gdy spełniają się marzenia!!

sobota, 4 stycznia 2014

Lawendowy sutasz

Dawno miałam już pokazać kolczyki w ulubionym  kolorze lawendowym. Kolczyki robiłam na prezent ale chętnie zrobię sobie takie same dla mnie:)



W aranżacji wraz  z lawendową skrzyneczką, którą kiedyś już pokazywałam. Nie miała ona wtedy spękań.
Teraz już w wersji "popękanej"


piątek, 20 grudnia 2013

Ozdoby na Boże Narodzenie

W salonie czeka już prawie ubrana żywa choinka  i przygotowania do świat w trakcie.

Ubieranie drzewka , jako symbol Bożego Narodzenia pojawiło się w Alzacji w XVI w., a w Polsce za pośrednictwem protestanckich Niemiec, w XVIIIw. Sama nazwa - choinka - to staropolska nazwa świąt przeniesiona na drzewko. Pozostał jednak trwały związek między choinką - bożonarodzeniowym drzewkiem, a obchodzeniem Bożego Narodzenia, którego nie wyobrażamy sobie bez choinki w domu.



Boże Narodzenie to wspaniałe święto można pobyć z rodziną , porozmawiać i zjeść pyszne potrawy. To również czas pięknych dekoracji. Uwielbiam wszystkie świąteczne ozdoby.Ozdoby, które wieszamy na choince mają swoja symbolikę
Ozdoby w kształcie gwiazd były odwołaniem do Gwiazdy Betlejemskiej, która miała być błogosławieństwem dla rodziny i wyznaczać właściwą drogę. Papierowy łańcuch oznacza węża kuszącego Ewę i jest symbolem grzechu, a elementy słomiane nawiązują do ubogiej stajenki. Ważne jest też światło, czyli lampki choinkowe, odwołujące się do Światłości Świata, czyli narodzonego właśnie Chrystusa. Współcześnie popularne bombki są produkowane od 1847 r.
Sama bardzo lubię robić ozdoby na choinkę.W tym roku skusiłam się na zrobienie "modnej " w tym roku materiałowej bombki.


 Lubię też ozdoby ustawiać w różnych częściach domu więc zawsze dekoruję ladę, która dzieli salon od kuchni.W tym roku na ladzie zawitał pierniczkowy bałwanek:





A obok słoiczki : lampionik i prezent z Dom za ko ńcem świata śliczne szydełkowe muchomorki w słoiku:






Do świąt już tylko 4 dni czas wszystko przygotować i cieszyć się niezwykłą atmosferą .


                                                    WESOŁYCH ŚWIĄT!!


sobota, 21 września 2013

Biały komplet sutaszowy

W czerwcu byliśmy na weselu na Kaszubach. Ślub piękny klimatyczny. Piękne miejsce, pięknie przygotowana ceremonia i zabawa (tańce, hulańce) i piękna para młoda.
Z okazji wesela do mojej bladoróżowej sukienki uszyłam sobie biżuterię z sutaszu.
Dawno już chodziła mi po głowie bransoletka więc wreszcie ją zrobiłam . Korzystałam z fajnego kursu -http://www.bazardekoracji.pl/Jak-zrobic-bransoletke-z-Sutaszu--cinfo-pol-68.html. kolczyki są natomiast mojego projektu.
Kolczyki szyłam w nietypowych warunkach w szpitalu przy łóżku córki. Infekcja już zażegnana i teraz wiem że nawet " na kolanie" można sutasz szyć. Miałam tylko małe blaszane pudełeczko na koraliki, igły i tasiemki.

Kolczyki są długie ale bardzo wygodne i lekkie. Nawet podczas tańców mi nie przeszkadzały.

środa, 21 sierpnia 2013

Lampka z koniem

Ostatnio znów miałam okazję zrobić moją ulubioną pracę hand- made. Dostałam zamówienie na lampkę z koniem dla miłośniczki tych pięknych zwierząt.Bardzo lubię robić lampki ale jakoś ostatnio pochłonął mnie sutasz. Poza tym ile można mieć w domu lampek:)

Taką lampkę można świetnie wpasować w wystrój domu. Już robiłam z motywami kwiatowymi, lawendą, ale motyw z konikami cieszy się największym powodzeniem.



Lampka jest nie tylko ozdobą ale też spełnia podstawową funkcję czyli świeci:)


sobota, 27 lipca 2013

Pełzacz ogrodowy, jak pomóc ptakowi, który zderzył się z szybą

Pewnego słonecznego dnia  usłyszałam charakterystyczne stuknięcie w szybę okna.Przypomniał mi się gołąb, który kiedyś chciał wlecieć do naszego domu przez zamknięte okno. Gołąb uderzył w szybę spadł ale po chwili sam odleciał.Wyjrzałam więc na taras i jak się okazało słuch mnie nie mylił. Na tarasie leżał ptaszek do góry nogami rozpaczliwie machając nóżkami. Wzięłam wiec biedactwo na rękę i zaniosłam do domu. Szybko z córką uszykowałyśmy mu kartonik w którym miał sobie spokojnie usiąść. Ptaszek tak się przyczepił pazurkami do mojej ręki, że ani myślał zejść, ale po kilku próbach udało nam się przenieść go do pudełka. Nalałyśmy wody w spodeczek i zmoczyłyśmy mu dzióbek.Ptaszek miał przekrzywioną głowę, bałam się czy sobie czegoś nie złamał. Polewałyśmy kilka razy dzióbek ptaszkowi i w końcu zostawiłyśmy go w spokoju.
Postanowiłyśmy sprawdzić jaki to gatunek ptaka bo pierwszy raz takiego widziałyśmy.
Miał charakterystyczny zakrzywiony na końcu dziób, był mniejszy od wróbla i ciałko miał smuklejsze.
Ubarwienie szaro-brązowo-białe.Dość ciężko szło nam z atlasem ptaków i w końcu w internecie sprawdziłyśmy że to Pełzacz ogrodowy ( Certhia brachydactyla)

Ptak ten dobrze maskuje się wśród pni starych drzew liściastych i wspina się po nich w podskokach. Gdy dotrze już na sam czubek zlatuje na dół następnego drzewa. Żyje on w sąsiedztwie osiedli ludzkich choć nie jest tak szeroko znany jak np wróbel. Pełzacz jest gatunkiem osiadłym, żywi się owadami i ich larwami oraz pająkami. Jest objęty ścisłą ochroną gatunkową.
W internecie szukałyśmy też porad co zrobić z ptaszkiem który zderzył się z szybą. Okazało się że to dość częste zjawisko. Podobno często się zdarza gdy w oknie nie są zawieszone firanki i ptak nie widzi wtedy szyby. U mnie były firanki może słońce go oślepiło.
Okazało się że działając instynktownie -podając mu wodę i umieszczając w pudełku zrobiłyśmy dobrze . Tak też radzili inni forumowicze. Ptaszek miał pewnie leki wstrząs mózgu.Jak zaglądnęliśmy do niego za jakiś czas już łepek miał normalnie a po godzinie usiadł na firance.Chciałyśmy pokazać naszego ptaszka tacie ale chyba się wystraszył i wyleciał przez otwarte okno balkonowe. Ptaszek ma się rozumieć nie tata:) Odprowadziłyśmy go wzrokiem jak radośnie frunął przez bezchmurne niebo...

sobota, 6 lipca 2013

Materiałowe kwiatki i efektowny Red velvet

Choć do szycia nie mam jeszcze wprawy to bardzo podobają mi się różne szyte ozdoby.
Postanowiłam sobie sprawić kwiatki z materiału który wyszperałam w second-handzie a który urzekł mnie wzorem.Kwiatki są łatwe do uszycia. Wycina się kółko( ja użyłam do odrysowania miseczki aby kółko było równe). Kółko zszywa i wypycha. Następnie wbijając igłę na środek przeszywamy na około kółko i z powrotem wbijamy od dołu na środek kółka.Tak formujemy płatki . Na koniec przyszywamy ozdobny guziczek i gotowe!





A na dodatek efektowne ciasto, które robi wrażenie na gościach - Red Velvet

Choć nie jestem fanką dodawania sztucznych barwników do pieczonych w domu ciast, tego się nie obawiałam. Bo wprawdzie jest to barwnik ale nieszkodliwy gdyż pochodzenia zwierzęcego czyli koszenila.
Natomiast bardzo mała jego ilość pięknie zabarwia ciasto.

To takie nasze "narodowe" ciasto. Po przekrojeniu wyglądem przypomina flagę.

Przepis, który podała mi Gosia, która też powinna prowadzić bloga i pokazać te wszystkie wspaniałe torty, które upiekła:)

Red velvet
Składniki: 
  • 2½ szklanki mąki pszennej
  • 1¼ szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 duże jajka
  • 1½ szklanki oleju słonecznikowego
  • 1 szklanka maślanki (lub kefiru, zsiadłego mleka)
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżka winnego octu
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 60 ml czerwonego barwnika w płynie (1-1,5łyżeczki w proszku) –dodać wtedy ok.60ml maślanki
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Przygotować dwie tortownice o średnicy 24 cm: wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem.*
Mąkę, kakao i sól przesiać do miski. Dodać cukier, wymieszać.
W drugiej misce jajka lekko roztrzepać widelcem, dodać oleju, maślanki, barwnika, ekstraktu i wymieszać do połączenia (również widelcem).
Składniki suche przelać do składników mokrych, wymieszać widelcem na gładką masę (mieszając tylko w jedym kierunku).
Do szklanki wlać ocet, dodać sodę, wymieszać. Powstanie piana. Od tego momentu działać szybko - pianę wlać do ciasta, wymieszać. Ciasto podzielić równo między dwie tortownice.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 minut, lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Przestudzić w formie, wyjąć i całkowicie ostudzić.
Masa kremowa: 
  • 2 opakowania serka kremowego Philadelphia (1 opakowanie - 300 g)- ja dodałam serka Marscapone i też było dobre
  • 200 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 1¼  - 1½ szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
W misie miksera utrzeć masło na puszystą i jasną masę. Dodawać stopniowo cukier, ucierając. Dodać wanilię, serek i zmiksować. Masę warto włożyć do lodówki na 30 - 45 minut do lekkiego stężenia.
Wykonanie: 
Przestudzone ciasto przełożyć grubą warstwą kremu, boki i wierzch wysmarować kremem. Ja dodatkowo posypałam wierzch okruchami ciasta (które ciężko zdobyć, ponieważ upieczone blaty są równe, rosną bez górki; ścięłam z nich nożem milimetrową warstwę). Przechowywać w lodówce.